Rzeczpospolita Ptasia Zloty obywateli IV Zlot Obywateli

IV Zlot Obywateli

IV Zlot Rzeczpospolitej Ptasiej w Słońsku za nami.

Pisząc tę relację mam niesamowite odczucie, że był to Odlot!

Od zwykłej codzienności, od pośpiechu, hałasu, od wszystkich problemów świata, od napięć, frustracji. Odlot do innej czasoprzestrzeni, w której byliśmy tylko kilkugodzinnymi gośćmi, a gospodarzem okazały się ptaki. Pięknie radosne, częstujące nas swoimi tajemnicami, pozornie beztroskie, ale uważne, odważnie walczące o swój dom, o swoją partnerkę. 
Zaradne, zapobiegliwe, cierpliwe, stanowcze. Ale potrafiące dzielić się miejscem lęgowym i pokarmem z innymi gatunkami.

Lornetka, lunetka, te cudne wynalazki optyczne (chwała niech będzie Galileuszowi i Keplerowi) pozwalają podejrzeć ptasie tajemnice, niedostępne dla "gołego" ludzkiego oka, nie niepokojąc ptaków.

Stojącą nieruchomo, niczym manekin czaplę siwą. I przelatującą w tę i z powrotem nad jej głową mewę śmieszkę. Ile razy mewa chce dotknąć czapli, tyle razy ta robi błyskawiczny unik głową. 
Trwa to dobrą chwilę, aż do skutku, czyli przepędzenia czapli i zajęcia jej miejsca przez mewę.
Inteligentnie, cicho, skutecznie, bez obrazy i rozlewu krwi. Czapla usadawia się na małej podmokłej polance kilkadziesiąt metrów dalej. Na takiej przestrzeni dla wszystkich znajdzie się miejsce.

Tego miejsca nie zabraknie również dla bataliona, jedynego w swoim rodzaju biegusa... brodzącego na podmokłym trawiastym terenie. Moją uwagę przykuło jego dziwne, choć swobodne zachowanie. Ptak nie chodził, a podskakiwał na... jednej nóżce. Druga była amputowana na poziomie stawu kolanowego. Gdybyśmy rozumieli ptasią mowę, opowiedziałby nam pewnie niesamowitą historię swego życia i walki o przetrwanie. Tymczasem znajdował się w zgodnej grupie innych batalionów, niezwykle pięknie, odmiennie ubarwionego samca i najprawdopodobniej innych samców i samic. 
Mam nadzieję, że jakaś rozsądna samiczka doceni jego zaradność i pomimo kalectwa obdarzy go potomstwem.

Trudno nam było odejść z tego miejsca, przerwać swoje obserwacje. Dla tych kilkunastu batalionów i romansujących ze sobą na oczach wszystkich mew śmieszek, zrezygnowałam, i nie tylko ja, z oglądania Makrokosmosu. Nie żałuję.

Ale wróćmy do sobotniego przedpołudnia 23 kwietnia. Punktualnie o 11-j w łagodnych promieniach wiosennego słońca, Prezydent Rzeczpospolitej Ptasiej, pan H. Radowski dokonał otwarcia Zlotu, podsumował upływający rok orła bielika, powołał ambasadorów RP w osobach p. Oksany Kondratiuk i p. Jacka Karczewskiego. Nowo mianowany ambasador p. Jacek Karczewski odczytał petycję swojego autorstwa, dotyczącą problemu polowań na dzikie gęsi, na obrzeżach Parku Narodowego Ujście Warty. Podpisaliśmy się pod nią, z nadzieją na utworzenie przez Ministerstwo Środowiska strefy ochronnej wokół Parku i ustanowienie zakazu polowań w jej obrębie.

A wokół Placu Zamkowego, prezentowali swoje wyroby rzeźbiarze, malarze, fotograficy, pszczelarze, wydawcy książek i czasopism przyrodniczych. Nie zabrakło przedstawiciela Redakcji "Woliera", promującego numer specjalny tego pisma pt. Wyprawy Ornitologiczne.

Panie częstujące własnoręcznie upieczonym, domowym chlebem, chętnie dzieliły się z nami przepisami i wypiekały ulepione przez dzieci z chlebowego ciasta figurki ptaków.

Największe oblężenie przeżywało Biuro Paszportowe, w którym odbywała się rejestracja uczestników IV Zlotu, z potwierdzeniem pobytu poprzez wbicie w Paszport okolicznościowego stempla z orłem bielikiem. W Biurze otrzymaliśmy również talony na pyszne domowe ciastko, kawę, herbatę i kiełbaskę.

W trakcie trwania imprezy odbył się konkurs wiedzy o orle bieliku. Wzięło w nim udział pięć dwuosobowych drużyn. Po serii 5 pytań wyłoniono trzy drużyny z równą ilością punktów.

W dogrywce każda para miała zaśpiewać choćby urywek piosenki w której znajdzie się słowo ORZEŁ. Największy aplauz słuchaczy zdobyły dwie dziewczyny, które wyszły poza orła cień, śpiewnie pytając:

"" ...gdzie ci mężczyźni, wspaniali tacy, orły, sokoły... ""

Po burzliwej naradzie sędziowskiej przyznano dwa pierwsze miejsca. Zdobyły je "nasze dziewczyny" oraz drużyna Krogulców. W nagrodę spędzą weekend w gospodarstwie agroturystycznym.

Na tegoroczny konkurs plastyczny, którego tematem był oczywiście orzeł bielik wpłynęło około 100 prac.

Wyróżnieni uczestnicy dołączą do grona wczasowiczów, a miejscowi zwycięzcy popłyną kajakami rzeką Postomią.

Ustępujący Ptak Roku 2004 przygotował godnych następców: rycyka, ohara i rybitwę białoskrzydłą. W demokratycznych wyborach wygrał OHAR, zdobywając 92 głosy i wyprzedził rycyka z 41 głosami oraz rybitwę z głosami 23.

Gorącą, kolorową, radosną atmosferę przyjaznej zabawy zaakcentowały swoimi występami dzieci z przedszkola i ze szkoły w Słońsku przedstawiając inscenizacje "chrońmy przyrodę", recytując wiersze o ptakach oraz przedstawiając w formie skeczu informacje o orle bieliku.

Uczestnicy poprzedniego Zlotu, z niecierpliwością oczekiwali aukcji-niespodzianki. Poprowadził ją pan Piotr Talaska, a prace w postaci rzeźb ptaków, od malutkiej czapelki począwszy, na olbrzymim bocianie skończywszy, obrazów malowanych na szkle oraz akwareli dostarczyli miejscowi i zamiejscowi artyści oraz więźniowie z Zakładu Karnego w Słońsku.

Wszystkie wystawione na aukcję przedmioty znalazły swoich amatorów. Mnie również zdarzyło się podnieść rękę do góry, w mimowolnym geście chciałam wskazać szybującego nad naszymi głowami orła bielika i o mały włos zostałabym posiadaczką wielkiego, drewnianego bociana.

W tegorocznym Zlocie-odlocie nie mogło zabraknąć ornitologicznych wypraw. Dwie trasy, na betonkę i do pierwszego mostu poprowadziło dwóch Jacków: Engel i Karczewski.

Starałam się być i tu i tam. Trudno powiedzieć gdzie było piękniej. Gdy zamykam oczy, przede mną bezmiar przestrzeni utkanej jak ludowa makatka, z odcieni niebiesko-granatowych wód i zieleni traw. W to wkomponowane, wcale nie ludzką ręką rosochate wierzby, zgarbione, wyprostowane, pęknięte, wysmukłe, samotne i parami, związane wspólną dolą, a może niedolą trwania w wodzie, chłodzie, słońcu i wietrze. Cierpliwe, niebywale żywotne, można by rzec nieśmiertelne... Stanowiące schronienie i miejsce lęgowe wielu gatunków ptaków. Stada i stadka przelatujących nad głowami gęsi, kaczek, łabędzi, stojące w wodzie czaple siwe, pływające w oddali, na rozlewiskach perkozy dwuczube, ohary, krzyżówki, gągoły, czernice, gęsi gęgawy, zbożowe, zabawnie ganiające się po bezchmurnym niebie mewy śmieszki, opisywane wcześniej bataliony, ostrygojady, a także popularne kawki, trznadle, pliszki siwe, skowronki dopełniły ornitologicznych marzeń.

Bezpośrednio z betonki udaliśmy się na odczyt Jacka Karczewskiego o dzikich gęsiach. Pan Jacek, którego pasją są ptaki, w zajmujący sposób opowiadał o wielu rodzimych i egzotycznych gatunkach gęsi, o ich wyglądzie, zwyczajach, migracjach, zagrożeniach, ilustrując swój wykład przeźroczami.

Myślę, że jest to wspaniały temat na odrębny artykuł.

Po prelekcji, przy pełnej widowni obejrzeliśmy dwa filmy. Znany chyba wszystkim Makrokosmos oraz nasz rodzimy, dokumentalny film Krystiana Matyska "Dziobem i Pazurem", efekt 3 letniej pracy reżysera i jego filmowej ekipy.

Dziś, kilka dni po zakończeniu zlotu, zastanawiam się co przyczyniło się do tego, że to nasze spotkanie było tak udane? Myślę, że oprócz słonecznej pogody, piękna krajobrazu, towarzyszących nam ptaków, zaważyła na tym serdeczna, przyjazna, ciepła atmosfera tworzona zarówno przez gospodarzy Zlotu, jak i przez wszystkich jego uczestników.

W dzisiejszym trudnym, zabieganym, zmęczonym świecie, uśmiech i pozdrowienia, jakie wymienialiśmy z mijanymi na betonce ptasiarzami, możliwość doświadczenia ciszy, "zakłócanej" tylko śpiewem i rozmowami ptaków, poczucie zrozumienia swoich wzajemnych emocji, gdy udawało się podpatrzeć rzadki gatunek ptaka, to wartości, które złożyły się na odlotowy IV Zlot.

Rzeczpospolita Ptasia liczy już ponad 800 osób. Ta liczba mówi sama za siebie.

Dziękuję wszystkim zlotowiczom, gościom i gospodarzom IV Zlotu za spotkanie. Do zobaczenia na trasach ornitologicznych wędrówek, do zobaczenia za rok, na Jubileuszowym V Zlocie Rzeczpospolitej Ptasiej, w roku OHARA.

Tekst: Nina Jankowska