POECI I POETKI Maria Potrubacz. Urodziła się w 1911r. w Dubnie na Wołyniu. Tam, jeszcze przed I wojną światową uczyła się haftu i rysunku u Sióstr Karmelitanek. Po drugiej wojnie przyjechała w Bydgoskie, a od 1968r. mieszkała w Słońsku, od 5 lat w Gorzowie Wlkp. Pisze wiersze, maluje przepiękne pejzaże i kwiaty, również wyszywa.
Oracz Zaledwie świt rozjaśnił ziemię Od zórz zapłoną barwy w cichej wsi co w dali drzemie Już chłop pług wyciąga twardy. Odłogi pól czekają szare, spragnione orki, spragnione ziarna. Czeka oracza ziemia czarna Wiosenne dnie ciężkie i szare. Szeroki znak na piersiach kładzie, Gdy pracę swą zaczyna w polu I idzie w dal na czarny zagon co dolą jest mu i niedolą. A kiedy pług ustanie w pracy I przyjdzie czas wieczornych cieni, Znów oracz hymn dziękczynny wznosi Do jasnych gwiazd - Boga nad nimi: Oto ten dzień - schylony szepcze - Co barki me strudził, skończony, Ale za trud i szczęście w pracy, Niechaj ten dzień jest pochwalony. | Jesień życia Przyszła starość, przyszła smutna jesień. Jednak o współczucie nie proszę Serce pragnie spokoju, pióro drży w ręku. Wicher życiowy giął mnie ku ziemi Cóż, że wcześnie miałam życie złamane I wcześnie poznałam ból Odczuwałam smutek, gorycz i utratę Lecz serce moje miłością bogate Ta miłość pokazywała mi drogę prawdziwą Dlatego ciągle czuję się szczęśliwą.
 |
Szara godzina Gdy krwawe słońce hen za góry wpada Przez okna do mego domu cichy mrok się wkrada W piecu ogień jaskrawo się pali, Słyszę jak puszczyk za oknem się żali, Świerszcz za kominem pacierz swój zaczyna. Szara godzina. Cicho i cicho w mej duszy Ożyły wspomnienia, które czas przyprószył Radosnym hymnem serce bić zaczyna. Szara godzina.
Kasia Niemyska to młoda, 19-letnia, niezwykła poetka. W 2002 roku został wydany pierwszy tomik jej wierszy pt: "Codziennie o świcie rodzę się na nowo".
Kim jest Kasia? Najlepiej odpowie na to pytanie Ona sama: Długo zastanawiałam się, które wiersze będą najlepiej określały moja duszę i nareszcie wybrałam.
codziennie o północy - umieram ubrana w noc z wiatrem we włosach z odrobiną błękitu z kroplą deszczu
codziennie o świcie rodzę się na nowo przyodziana w ból ze łzami w oczach krwawiącym sercem i zimnym potem na skroniach * * * czym jest
garstka marnego pyłu pustką chwilą między ciszą a ciszą
moje życie
 | maleńkie krople jak łzy płyną i jak one oczyszczenie przynoszą
malańkie krople jak życie pozwalają tańczyć ze sobą
maleńkie krople zabierają mój smutek
i tańczą * * * tafla szkła w białej ramce i moja twarz przyklejona do niej chciałabym tam zobaczyć ciebie z bukietem wrzosów lub maków żywych jak nasza miłość
kiedyś |
|